Browsing Category : Kulinarnie

Zapełnić kartę pamięci. Weekend bez planów i dyniowe pancakes pachnące jesienią.


Wraz z pierwszym zimnym weekendowym porankiem, kiedy termometr pokazuje 9 stopni a ja o 8 rano zapalam świeczki i lampki czuję się zwolniona z robienia wielkich planów. Tak jak by pogoda usprawiedliwiała mnie  z chodzenia w piżamie do 12, z robienia późnego śniadania i wspólnego oglądania bajek do południa. Pozwalamy sobie na weekend bez planów. Totalnie slow, na lenia albo…

Read More »
dyniowe curry

Zadowolić każdego


„Nie jestem złotą rybką nie spełniam życzeń” Ta dewiza od lat przyświeca mi w życiu. Już jako zbuntowana nastolatka doszłam do wniosku, że nie da się zadowolić każdego w tym samym czasie. Wówczas dotyczyło to co prawda wybiórczych spraw jak przygotowanie się na każdy przedmiot równie solidnie (tudzież w ogóle przygotowywanie się na lekcje) ale sama dewiza została ze mną…

Read More »

Koniec świata, wkurw niebotyczny i obłędny dżem dyniowy z pomarańczą.


Piątek, piąteczek, piątunio. Komu nie pojawia się uśmiech na twarzy na myśl o weekendzie? Po tygodniu zakręconym na maksa czekałam na ten piątek z utęsknieniem. Snułam plany na weekendowy, spokojny, rodzinny odpoczynek. Na sobotnie śniadanie pełne uśmiechów, wspólny spacer w promieniach jesiennego słońca i wieczorny seans filmowy. Piątkowe popołudnie spędziłam sama…wróć, sama z dwójką dzieci. W planach miałam wieczór w…

Read More »
comfort food

Moje jesienne comfort food.


Bo z tym jedzeniem to jest tak, że niby wiemy, że nie żyjemy po to by jeść. Ale żeby tak jeść tylko po to by przeżyć? Bez sensu. Wówczas można by cokolwiek włożyć do ust, byle zdrowe było. Ale, że jak?, że tak bez rozkoszowania się? bez zatapiania się w zapachu i smaku? Bo wiecie, bo z tym jedzeniem to…

Read More »

Jesień i najlepsze crumble ze śliwkami jakie jadłam w życiu.


Mogłabym napisać, że nienawidzę jesieni, że teraz czeka nas siedem ponurych miesięcy, kiedy to będziemy skreślać dni z kalendarza odliczając do wiosny. Mogłabym napisać, że lato odchodzi w zapomnienie, że jest mi smutno, ale musimy się z nim pożegnać i na osłodę wrzucam Wam najlepszy przepis na świecie na śliwkowe crumble. Mogłabym, ale nie napiszę. Nie napiszę, bo to ściema…

Read More »

Jak smakuje DOM?


Dzieci moje są ostatnimi czasy wprost bezczelnie rozpuszczane przez dziadków. Jako, że brat mój jedyny „bonusów” nie chce mieć i nic niestety w najbliższym czasie się nie zapowiada a pan mąż to jedynak w czystej postaci (to jest chodzący stereotyp jedynaka, serio!) to też moje dzieci są jedynymi wnukami swoich dziadków. A że, jak wiadomo powszechnie dziadkowie są od rozpuszczania…

Read More »

Klasyka gatunku i przepis na stary dobry makaron z kurkami i kurczakiem.


Kocham zmiany. ba! Ja chyba nawet jestem od nich trochę uzależniona. Nie aż tak bardzo jak od kawy ale jednak bez nich czuję się źle. Kiedy dookoła nic się nie zmienia, wpadam w jakiś taki rodzaj lekkiej paniki, że stoję w miejscu, że popadam w rutynę i robię się nudną starą „mamuśką”. Chciałabym zmienić czasami coś w życiu, takiego wiecie,…

Read More »

Śniadaniowa rozpusta!


Rozmyślając nad dietą mojego dzieciństwa mogłabym nieśmiało rzec, że rodzice dość mocno zaniedbywali tę sferę mojego rozwoju. Nie… spokojnie, nikt mnie nie głodził, nie żyłam o suchym chlebie i wodzie ani też nie jadłam tylko ziemniaków. Mama dbała o nasze posiłki. Domowy obiad był częściej niż w moim osobistym dorosłym domu a i deserek przysługiwał nam niemal każdego dnia. Nie…

Read More »

Mamo…szkoda czasu na Wielkanoc.


Znacie te miny Waszych dzieci, kiedy to grzecznie siedzą przy wielkanocnym stole i wypatrują kolejnego ciasta z dumą wniesionego do pokoju? Widziałyście ten zachwyt w ich oczach gdy na świątecznym obrusie stawiacie to cholerne ciasto z kremem, które w środku nocy płatało wam figle? I to westchnienie podziwu, bo przecież one wiedzą ile kosztowało Cię upieczenie dwóch rodzajów babek, wymyślnych…

Read More »

Codzienne przyjemności. Obłędne cytrynowe muffiny, koktajl i latte bez mleka.


Jestem już stateczną kobietą w pewnym wieku. Nie pamiętam już jak to jest wyjść w piątek „na piwo” i mieć kaca do poniedziałku. Mój żołądek wykręciłby się chyba na drugą stronę a głowa eksplodowała po takiej imprezie. W środku stycznia  kiedy pizgało mrozem i lał deszcz nie chodziłam w trampkach i z odsłoniętymi kostkami (moje stawy chyba by mi tego…

Read More »