Jesień i najlepsze crumble ze śliwkami jakie jadłam w życiu.

Mogłabym napisać, że nienawidzę jesieni, że teraz czeka nas siedem ponurych miesięcy, kiedy to będziemy skreślać dni z kalendarza odliczając do wiosny. Mogłabym napisać, że lato odchodzi w zapomnienie, że jest mi smutno, ale musimy się z nim pożegnać i na osłodę wrzucam Wam najlepszy przepis na świecie na śliwkowe crumble. Mogłabym, ale nie napiszę. Nie napiszę, bo to ściema straszna.

Kocham jesień! Kocham w każdej postaci. Nie wiem czy to wraz z wiekiem czy raczej z rosnącym zamiłowaniem do kocy i gorącej herbaty już w sierpniu cieszę się na nadchodzącą część roku. Dawno pogodziłam się z przemijaniem. Nie walczę z czasem bo i po co? Czy ktoś odwoła jesień tylko dlatego, że każdego ranka będę jęczeć na deszcz i chłód? Czy stanę się młodsza, wrócę do czasów licem (to byłoby straszne swoją drogą) tylko dlatego, że nie lubię swojej nowej zmarszczki przy powiekach? Nie. Nie tracę więc energii i czasu na coś, czego i tak nie zmienię.

Powiem Wam więcej. Ja na prawdę cieszę się, że mieszkam w miejscu, gdzie wciąż jeszcze wyróżniamy cztery pory roku. Za nic nie zamieniłabym Bożego Narodzenia ze śniegiem i mrozem na to w krótkim rękawku i pod palmami. Kapryśnej j deszczowej wiosny nie oddam na rzecz długiej ciepłej pory. Czym byłoby lato, gdyby trwało nieustannie? I jesień. Brak jesieni to brak ciepłych swetrów, szali w kratę, puchatych kocyków i botków z kożuszkiem. Brak tej najlepszej kompozycji smaków – dyni, cynamonu, pierników, śliwek, cukinii, kabaczków, fig, najpyszniejszych polskich jabłek i dojrzałych gruszek. Piernikowe latte tak dobrze smakuje tylko jesienią i zimą.

Latem na karku cały czas czujemy, że coś trzeba. Nie wypada zaszyć się w domu na kanapie kiedy piękna pogoda za oknem. Nieprzyzwoicie byłoby zostać w domu gdy słońce pięknie świeci, w końcu „szkoda lata”! Wymyślamy więc najróżniejsze wycieczki, wyjazdy na wieś, nad morze, na wakacje czy ot tak pozwiedzać inne zakątki kraju/świata. Gdzieś biegniemy, coś załatwiamy, do kogoś jedziemy. I to jest cudowne. Cudowne tym bardziej, że po tak aktywnych miesiącach możemy na chwilę odpuścić. Bo przecież jesienią możemy powiedzieć, że migrena żyć nam nie daje, że deszcz i plucha dziś więc odwołujemy wszystko i zaszywamy się w piżamie pod kocem. I nikt jakoś nie dziwi się temu, ot w końcu jest jesień!

Jesień to też czas rodzinny. Uwielbiam rozpieszczać wtedy tych najważniejszych ludzi w moim życiu. Kupuję ciepłe szale dla całej rodziny i grube skarpetki co by nikomu stópki nie przemarzły. Mam w sobie jakoś więcej ciepłą i empatii dla wszystkich, dla rodziny, znajomych, sąsiadów czy obcych ludzi spotkanych w drodze do pracy. Chcę spotykać się z rodziną, celebrować wspólnie kolacje i spędzać wieczory ze znajomymi przy planszówkach, winie i pysznym domowym jedzeniu. Właśnie, bo tak naprawdę to ja o jedzeniu pisać dziś chciałam, a wyszło znowu inaczej. Chciałam Wam napisać, że po tych fit sałatkach ze świeżymi warzywami, po tych letnich deserach z owoców i sernikach na zimno, jesienią można czasami poluzować szelki. Zatopić się w tych dobrze znanych pysznych polskich smakach. Można porozpieszczać męża domowym ciastem czy znajomych garem gorącej rozgrzewającej zupy. Nie namawiam broń Boże żebyście rzucili się na cukier, gluten, zabielane sosy i tłuste mięsiwa a warzywa odstawili w zapomnienie, ale jednak odrobina słodkości nie zaszkodzi chyba nikomu. Dlatego też chce się podzielić z Wami przepisem na obłędne crumble ze śliwkami.

Śliwki to dla mnie taki typowo polski owoc, to smak babcinego ogródka, smak końca lata i zapowiedź dłuuuugich wieczorów.

Najlepsze śliwkowe crumble na świecie! Serio!crumble ze śliwkami

crumble ze śliwkami

crumble ze śliwkami

crumble ze śliwkami

crumble ze śliwkami

600-700 gr śliwek

1/2 – 1/3 szkl soku pomarańczowego

1 łyżka cukru demerara

1 łyżeczka cynamonu

Śliwki myjemy, wyjmujemy pestki i kroimy na ćwiartki. Wrzucamy do garnka. Dodajemy sok pomarańczowy (nie dużo, nie musi zakrywać całych śliwek, tak do połowy w zupełności wystarczy). Wsypujemy cukier, cynamon i gotujemy około 5-6 minut. Sok zacznie gęstnieć. Zrobi się cudowny gęsty syrop pomarańczowo śliwkowy, który możecie wykorzystać później do polania crumbli, lodów czy deserów.  Uwierzcie mi, że od zapachu w kuchni wasze zmysły już będą szaleć a do kuchni nagle przybędą i dzieci i mąż nawet.

Kruszonka

150 gr mąki (pół na pół mąka zwykła pszenna z pszenną razową)

50 gr płatków owsianych

120 gr masła zimnego

110 gr cukru demerara

szczypta soli

łyżeczka ekstraktu z wanilii

Wszystkie składniki na kruszonkę wsypujemy do blendera i krótko miksujemy, aż powstanie dość wilgotna kruszonka. Naczynie cienko smarujemy masłem. Ja smaruję cieniutko pędzelkiem dno i boki. Wykładam śliwki. Nie odcedzam ich z soku ale też nie wylewam całego syropu do naczynia. Wyjmuję łyżką same owoce ale nie czekam aż syrop z nich ocieknie. Są wówczas idealnie soczyste a nie zbyt mokre. Na wierzch wysypuje kruszonkę. Całość obficie posypuję płatkami migdałów. Śmiało możecie dodać tez ulubione kawałki orzechów na górę. Piekę 30-35 minut w 180 stopniach.

Jeśli kruszonka jest zbyt sucha po upieczeniu możecie polać ją pozostałym sosem śliwkowym.

Podaję jeszcze gorące.

Uwierzcie mi, że w tym przepisie każdy składnik dodaje cudownego aromatu, smaku, wyjątkowości.  Nie zamieniajcie mąki razowej na zwykłą ani brązowego cukru na biały. Crumble wyjdą oczywiście przy takich zmianach ale smak już nie będzie ten sam. Razowa mąka dodaje takiego lekko orzechowego posmaku. Obłędne sa!

crumble ze śliwkami

crumble ze śliwkami

crumble ze śliwkami

Nie pamiętam skąd zaczerpnęłam zwyczaj gotowania owoców do crumbli, ale od kilku lat tak robię. Rabarbar gotuję przez chwilkę w soku jabłkowym, jabłka w soku z cytryny z wanilia i cynamonem a śliwki właśnie w soku z pomarańczy.

Jeśli kruszonki wyjdzie za dużo śmiało możecie trzymać ją w lodówce kilka dni i następnego wieczora na świeżo upiec taki deser.

  • Ann

    Robię w zasadzie tak samo, czasami mieszam śliwki z jabłkami lub gruszkami 🙂

  • Jesli miałabym powiedziec za co lubię jesień (choć jej nie lubię!) to zdecydowanie byłyby to śliwki i jabłka 🙂

    • wiesz, mój organizm średnio znosi temperatury powyżej 24stopni, więc ja zawsze czekam na ochłodzenie 😉 jesień jest fajna 🙂 a jak nadal myślisz, że nie to zajrzyj na mój post z przepisem na grzańca :p mnie zdecydowanie on przekonuje do jesieni 🙂

  • Jadłabym 🙂 Już czuję ten zapach w kuchni

  • udomowiona

    to ja już mam plan na piątkowy wieczór:)

  • Też uwielbiam jesień! Być może dlatego, że mam w listopadzie urodziny i imieniny i zawsze czekałam na tę porę roku 😉 A przepis na crumble chętnie wypróbuję, brzmi i wygląda pysznie!

    • ha no tak to masz dodatkowy prezent przed świętami, super 🙂 a crumble są obłędne, polecam!

  • Ja również kocham jesień i zgadzam się ze wszystkim co napisałaś o porach roku i „obowiązkach” latem. Natomiast przepis… wygląda przepięknie, i nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak pięknie pachnie!

    • pachnie faktycznie obłędnie, tak typowo jesiennie (pomarańcza, śliwki cynamon) ale smakuje jeszcze lepiej 🙂