Klasyka gatunku i przepis na stary dobry makaron z kurkami i kurczakiem.

Kocham zmiany. ba! Ja chyba nawet jestem od nich trochę uzależniona. Nie aż tak bardzo jak od kawy ale jednak bez nich czuję się źle. Kiedy dookoła nic się nie zmienia, wpadam w jakiś taki rodzaj lekkiej paniki, że stoję w miejscu, że popadam w rutynę i robię się nudną starą „mamuśką”. Chciałabym zmienić czasami coś w życiu, takiego wiecie, w stylu niespodziewanego wyjazdu do Wietnamu czy innej Ameryki. Albo przynajmniej zmienić mieszkanie, na domek z ogrodem czy od tak wymienić samochód pod kolor lakieru do paznokci (oj to byłaby zmiana z beżowego na pudrowy róż – diametralna normalnie!). Nie wytrzymałby tego jednak ani mój budżet, ani mąż, ani chyba nawet moje dzieci. Nie wiem czy na dłuższą metę wytrzymałabym ja sama. Ograniczam zatem te moje zmiany życiowe do nowych poszewek na poduszki, kolejnego remontu mieszkania, nowego koloru blondu na głowie czy kulinarnych eksperymentów z egzotycznymi owocami. I jak na „matkę Polkę” przystało takie zmiany nawet zaspokajają moje serducho. Poprawia mi się humor, kiedy zrobię sałatkę ze szpinakiem i truskawkami, kiedy powymieniam pościel na nową, kupię ciuch, kompletnie niepasujący do reszty ale jakże inny i nowy czy poprzestawiam meble w pokoju. Oj tak, bez tego to chyba nie potrafię żyć normalnie. Zmiany w mieszkaniu to coś co kocham zdecydowanie najbardziej! Pracę też często zmieniam, ale to akurat temat na inny post albo książę czy nawet dwie. Hm..może kiedyś i za to się wezmę, kto wie.

Są jednak takie dni kiedy w nosie mam zmiany. Kiedy wracam do domu padnięta na pysk, kiedy chcę usiąść na starej niewymienionej od kilku ładnych lat kanapie, przykryć się ukochanym starym kocem i napić ulubionej kawy a nie tej nowej co to ją kupiłam, żeby zmienić coś a później okazało się że choć pachnie obłędnie orzechowo to w smaku jest niczym błoto wymieszane z obierkami od ziemniaków i zalane wrzątkiem. Tak. Niezbyt często ale mam i ja takie dni kiedy dobrze mi w mojej rutynie. kiedy nie mam chęci ani siły na coś nowego, innego, wymyślnego. Wyciągam z szafy zestaw z cyklu klasyka gatunku czyli czarne dżinsy i czarny t-shirt, gotuję coś jeszcze bardziej klasycznego, taki pewniak nudny ale co to wszystkim zawsze będzie smakować i odpoczywam od mojej gonitwy za zmianami. I dziś właśnie taki dzień mam, kiedy chora siedzę w łóżku i w nosie mam zmiany jakiekolwiek poza zmianą odzieży z piżamy na nieco bardziej codzienną. Dziś też podrzucam Wam przepis na taki właśnie klasyk. Taki co to wszyscy go znają ale czasami o nim zapominamy. Nie będzie tam żadnych nowości. Będą za to znajome Wam połączenia smaków i zapachów. I nudne może odrobinę ale tak smaczne, że żal byłoby nie zrobić choć raz. Tym bardziej, że sezon na świeże kurki właśnie się zaczął!

Makaron z kurkami i kurczakiem

Składniki:

  • ulubiony makaron – ja najbardziej lubię tu świeże tagliatelle, ale każdy będzie ok
  • około 250gr kurek
  • cebulka
  • filet z kurczaka
  • śmietana – pół szklanki
  • przyprawy: sól pieprz, tymianek
  • opcjonalnie ser do posypania

Wykonanie:

kurczaka kroimy w cienkie paski, doprawiamy solą, pieprzem i tymiankiem. Podsmażamy na maśle. Zdejmujemy kurczaka a na tej samej patelni szklimy drobno pokrojoną cebulkę i wrzucamy umyte i pokrojone kurki. Dusimy chwilę, aż grzyby staną się miękkie (około 10 minut). Po tym czasie dorzucamy kurczaka. Wlewamy zahartowaną wcześniej śmietanę i dorzucamy ugotowany makaron. Całość chwilę mieszamy. Możemy doprawić jeszcze do smaku. Wykładamy na talerz i posypujemy startym serem i ulubioną zieleniną (u mnie natka pietruszki).

Jest obłędne, szybkie w wykonaniu (hm.. ja właściwie innych obiadów nie robię) i na bank wszystkim posmakuje.

 

 

  • Idealny moment na kurki. Mm przyjemność jeść je jakiś raz na dwa lata. Strasznie rzadko. A zdjęcie jest apetyczne.

  • O kurcze! Kurczak i kurki 🙂 Fajne połączenie 🙂

    • PiernikowaJ

      boskie! ja kocham kurki! 😉

  • bardzo apetyczne zdjęcia i rzeczywiście na czasie (pierwsza jajecznica z kurkami za nami) 🙂 też mam swoje sprawdzone ulubione dania do których co jakiś czas wracam.
    PS. opis nieudanego zakupu kawy – aż poczułam ten smak w ustach. ble… współczuję. osobiście trudno mnie namówić na takie wynalazki….

    • PiernikowaJ

      oj nic mi nie mów o tej kawie…to był koszmar ble… a wiesz, że ja kurki lubię, ale jajecznicy jeszcze jakoś nigdy z nimi nie jadłam! czas wypróbować 🙂

  • brzmi przepysznie – muszę wypróbować Twój przepis

    • PiernikowaJ

      polecam, czas operacyjny to jakieś 30 minut, więc nadaje się świetnie na szybki obiad w tygodniu.