Mamo…szkoda czasu na Wielkanoc.

Znacie te miny Waszych dzieci, kiedy to grzecznie siedzą przy wielkanocnym stole i wypatrują kolejnego ciasta z dumą wniesionego do pokoju? Widziałyście ten zachwyt w ich oczach gdy na świątecznym obrusie stawiacie to cholerne ciasto z kremem, które w środku nocy płatało wam figle? I to westchnienie podziwu, bo przecież one wiedzą ile kosztowało Cię upieczenie dwóch rodzajów babek, wymyślnych mazurków i trzech innych rodzajów słodkości. Znacie?…Ja też nie!

Znam za to wołanie „mamo, ale czy mogę już odejść od stołu?” „maaaamoooo, nie ja nie chcę karpatki, chcę do ogrodu”, „maaaamooo kiedy wyjdziemy na spacer?”, „mamo, mogę jeszcze poszukać czekoladowych jajek”, ” maaaamoooooooo….!!!” I tak bieganina pomiędzy babcią, która wymaga podziwu wnuków nad jej sernikiem, a twoimi dziećmi, które to w nosie mają całe to świętowanie. Za nic mają sobie twoje godziny spędzone w garach, twoje noce zarwane na pieczeniu ciast kiedy wszyscy inny smacznie chrapali w swoich łózkach i babcine serniczki, babki inne sałatki też mają w głębokim poszanowaniu (tak dla równowagi co by tylko Tobie przykro nie było). Bo przecież, „mamo, szkoda czasu na tę całą Wielkanoc!”.

Jak tu siedzieć ze starszyzną przy stole kiedy na dworze słonko świeci, latają kolorowe motylki, huśtawki czekają aż ktoś je zasiedli a piaskownica uśmiecha się aż miło. Jak tu z nudów umierać słuchając historii tych samych od lat i tylko co 5 minut prostować się na krześle jadalnianym. Może jednak zajączek jeszcze gdzieś zgubił jedno czekoladowe jajko w ogrodzie? Może można już ściągnąć piękną sukienkę i białą koszulę i wskoczyć na hulajnogę? Są sprawy ważne i ważniejsze. Do tych ważniejszych z pewnością nie należy zjedzenie całego żurku i pięciu rodzajów jajka. No cóż zupa jak zupa każdy widzi. Za to wojna na wodne pistolety czeka, trzeba upaprać się w piasku i korzystać z wiosennych dni.

Bo wiecie, ta cała Wielkanoc fajna jest tylko zanim nastąpi. Wieszanie kolorowych jajek na gałązkach chrustu, wspólne ozdabianie mazurka i niezdarne sianie rzeżuchy, której większość i tak przykleja się do małych łapek i rozsypuje dookoła talerzyka. Mamo, nie trzymaj na siłę twojego dziecka przy stole, bo wypada, bo święta i tak trzeba. Szkoda dzieciństwa. Niech złapie kawałek ciastka, chleb z szynką i biegnie doświadczać życia tak jak samo chce. Ja odpuszczam, nie wymyślam siedmiu sałatek, wykwintnych jajek i ciasta z trzema rodzajami kremu co to później nikt nie wie jak się do niego zabrać. W tym roku stawiamy na doświadczanie świąt razem z dziećmi. Nie przy stole, nie na sztywno i pod krawatem. Niech łapią w locie kawałek mazurka i biegną w świat a ja popatrzę i będę napawać się właśnie takim dzieciństwem i takimi świętami.

Nie znam dziecka, które lubi siedzieć przy stole przez godzinę próbując zjeść ciasto z kremem i nie ubrudzić misternie wyprasowanej białej koszuli. Tym razem więc przygotowujemy mazurek na szybko. Taki zwyklak, który to można wziąć do ręki i biec dalej. Tak tylko kęs po drodze przekąsić. Nic eleganckiego, wyjątkowego z misternie ułożoną dekoracja. Za to każde dziecko pochłonie kawałek z przyjemnością. Kruche ciasto, jogurt i czekolada. i Już… To wszystko, ale dzieciom wystarcza na cale święta a i dorośli chętnie przekąszą pomiędzy babką a żurkiem. Nie za słodki, delikatnie kwaskowy od jogurtu i mocno maślany.

Czekoladowy mazurek jogurtowy.

Bardzo lubię piec i jeść kruche ciasta. To chyba mój ulubiony rodzaj wypieków, szczególnie w sezonie wiosenno-letnim. Kruche ciasto daje łasciwie nieograniczone możliwości. Mozna je posmarować milionem rożnych dżemów, kremów i dodatków. Najczęściej przygotowuję trzy rodzaje kruchego ciasta.

Pierwsze robię metodą klasyczną, czyli wg. schematu 1:2:3. Szczegółowo pisałam co i jak w tym poście

Drugie robię bardziej maślane. Idealne do kwaskowych kremów, do lemon curdu, czy do tarty z sezonowymi owocami.

200gr. mąki

130gr masła zimnego

50 gr cukru pudru i standardowo 1 żółtko i 1 łyżka lodowatej wody.

Trzecie to ciasto mazurkowe, mocno maślane, bardzo kruche i dość mocno słodkie.

165 gr mąki pszennej

50 gr mąki ziemniaczanej

130 gr masła

95gr cukru pudru

1 łyzka lodowatej wody i do tego 1-2 łyżeczki ekstraktu z wanilii.

całość zagnieść, schłodzić w lodówce około godzinki. Rozwałkować i wyciąć kształt mazurka. Zostawić trochę ciasta (około 1/3) na dokończenie brzegów, choć w tym mazurku nie jest to wymagane. Polewa i bez brzegów nie spłynie z ciasta. Jeśli jednak chcielibyście wypełnić mazurek czymś o rzadszej konsystencji – brzegi koniecznie musicie zrobić. Uformowany mazurek schłodzić w lodówce przez minimum 30 minut. Pieczemy 25-30 minut w 180 stopniach lub do zezłocenia. Pamiętajcie, że każdy piekarnik piecze inaczej, więc musicie opanować swój własny czas i temperaturę pieczenia.

Nadzienie

250gr jogurtu greckiego

100-120 gr białęj czekolady

100-120 gr mlecznej czekolady

dodatku – u nas migdały, kolorowe perełki, ale mogą by to liofilizowane owoce, bakalie, czekoladowe jajka.

Jogurt odsączamy przez gazę jeśli ma dużo wody i doprowadzamy do temperatury pokojowej. Lekko ubijamy jogurt i dzielimy na pół. Do jednej połowy powoli dodajemy rozpuszczoną biała czekoladę dokładnie mieszając, żeby nie zrobiły się grudki. Do drugiej połowy dodajemy rozpuszczoną czekoladę mleczną. Masą ozdabiamy mazurek wg uznania. U mnie Nina z Igorem wymyślili mazurek w paski. Masa dość szybko tężeje. Ozdabiamy dodatkami wg uznania.  Gotowy mazurek odstawiamy do schłodzenia, jednak nie musi on stać w lodówce. Kroimy na kawałki a z resztą z pewnością dzieciaki poradzą już sobie same 🙂

 

  • kuraniedom

    Och Judytka, gdyby wszystkie mamy tak myślały, to te dzieci na serio lepiej by te święta kojarzyły. We mnie też był taki przymus żeby Marta przy stole siedziała. Ale dosyć szybko doszłam do wniosku, że to po prostu nie ma sensu. Byle coś ugryzła i może lecieć. Spokój tantryczny osiągam, kiedy zje zupę. Potem to już może latać i latać. A mazurki wyglądają przecudnie. My w tym roku, znaczy moja Martusia sama, kajmak robi. Cudownych Świąt dla Was.

    • PiernikowaJ

      ja tam wychodzę z założenia, że przecież jeszcze nikt nie umarł jak przez dwa dni nie zjadł obiadu. Tym bardziej, że przecież nigdy nie jest tak, że nie zjedzą kompletnie nic. Ja staram się, żeby w domu zjadły porządne śniadanie a później jak chcą to jedzą jak nie chca to nie zmuszam nie biegam za nimi z łyżką i nie stresuję się. Choć moi uwielbiają żurek i kiełbasę więc obiad pewnie zjedzą 🙂 Kuraniedom – dziękuję za życzenia i dla Was także spokojnych rodzinnych świąt 🙂

  • mmmmm, ale to ciacho smakowicie wyglada!

    • PiernikowaJ

      jak na takie proste ciasto to na serio dobrze smakuje. Mocno jogurtowe 🙂